Jak ja kocham sprzątanie…

…a ściślej mówiąc, czytanie o nim.

O tych czystych ściereczkach z mikrofibry posuwistym ruchem przesuwanych po od razu lśniących blatach.

O tych sposobach na układanie ubrań (a zwłaszcza, nie wiedzieć czemu, skarpetek), które mają zapewnić szczęście i dobrobyt w domostwie.

O tych ekologicznych płynach, które zamiast wyżerać i niszczyć, pielęgnują, pozostawiając naturalny (czyli jaki?) zapach w domu.

O tych metodach „od czego zaczynamy i na czym skończymy”, bo inaczej czułabym się zagubiona. 😛

O tych octach i sodach, które sprawiają, że toaleta lśni tak samo jak szklanki równiutko ustawione w białej, skandynawskiej szafce.

Jak ja kocham to czytać. Dzięki temu czuję się naprawdę wyszkolona i dobrze przygotowana do całego procesu.

Tymczasem jednak, gdy nagle mają wpaść goście, wyglądam mniej więcej tak:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *